piątek, 6 marca 2015

Roza #8

Sufit widzę jak za mgłą. Nie wiem, co o tym myśleć. Utraciłam wspomnienia, marzenia. Utraciłam sens wszystkiego. Potrzebuję informacji, natychmiast.
-Doktorze. –Jęczę bezradnie. –Powiedz mi. Wszystko, co o mnie wiesz. Błagam…
Słyszę jak wzdycha, jak drapie się po skórze. Nie zamierzam się ruszyć, nawet nie zamierzam wycierać łez, przez które pieką mnie oczy. Oddycham głęboko przez otwarte usta, starając uspokoić się. Tak, to dobry pomysł – uspokoję się, a potem zacznę się nad wszystkim zastanawiać. Skupiam się na równym oddechu doktora, a następnie wsłuchuję się w jego powolną i łagodną mowę.
-Nazywasz się Rozalia Rozwita Rain. Od dzieciństwa pracujesz jako fotomodelka. Nie masz mieszkania, mieszkasz tam, gdzie akurat masz sesję. Masz siostrę, ojca oraz narzeczonego.
-Narzeczonego? –Szepczę.
-Tak. Nazywa się Aureliusz Dorne. Ustaliliśmy, że jest młodszy od Ciebie o rok. Mieszka aktualnie w Los Angeles. Zadzwonił wczoraj na Twój telefon, mówiąc, że kazałaś mu zadzwonić. Siedzi w poczekalni. Zawołać go?
Jego głos jest rzeczowy, nie słychać w nim emocji. Imię chłopaka coś mi przypomina, jakieś przyjemne uczucie, które opanowało nagle moje ciało, ale nie potrafię sprecyzować, co to za uczucie. To drażniące czuć, ale nie wiedzieć, o co chodzi. Zwłaszcza, jeśli chodzi o wspomnienia. Postanawiam, że mu zaufam, nie mam innego wyboru. Może Aureliusz mi pomoże.
-Jakby doktor mógł.
Słyszę jak krzesło, na którym prawdopodobnie siedział lekarz skrzypi cicho, a następnie kroki zakłócają panującą w pomieszczeniu ciszę. Pisk drzwi, a następnie wołanie mojego rzekomego narzeczonego paraliżuje mnie. Czego mam się spodziewać?
-Roza.
Jego głos otula moje uszy. Wzdycham cicho, modląc się, aby tego nie usłyszał. Słyszę kroki w stronę łóżka, a następnie skrzypienie krzesła. Chłopak chwyta mój nadgarstek. Motylki w brzuchu chyba urządziły sobie lambadę.
-Możesz spojrzeć na mnie?
-Zbyt boli… -Krzywię się.
Krzesło skrzypi, a następnie twarz Aurela pojawia się nad moją. Jego prześliczne błękitne oczy oglądają mnie jak malarz, zamierzający uwiecznić pejzaż. Uśmiecham się delikatnie. Poznaję go. Nie wiem, jak, gdzie, ani kiedy, ale wiem, że doznałam przy nim potężnego uczucia.
-Wytłumaczysz mi wszystko? –Proszę.
-Straciłaś pamięć.
-To wiem. –Jęczę zirytowana. –Ale kim jesteś.
Chłopak nie odzywa się. Jest przystojny, ma prosty, troszkę zbyt duży nos, pełne usta oraz czarne włosy, średniej długości. Jedyne, czego teraz chcę to to, aby mnie pocałował.
-Ja… Jestem Twoim narzeczonym. I zabiorę cię teraz do domu.
-Doktor powiedział, że nie mam domu, że mieszkam tam, gdzie akurat mam sesję. –Recytuję niepewna lekarza.
-Ale ja chcę, abyś zamieszkała ze mną.
Chłopak nie czeka na odpowiedź, a jedynie pochyla i całuje mnie. Moje wargi płoną, oddech przyśpiesza. Zapominam o przeszłości, o pytaniach, które chciałabym zadać. Nie planuję przyszłości, ani nie wyobrażam sobie, co będę robić jutro. Jestem. Tu i teraz. A ze mną Aureliusz, który całuje mnie, lepiej niż bym potrafiła sobie to przypomnieć. Nasze języki tańczą w wspólnym tańcu, a jego palce wplątują się w moje włosy. Jego palce delikatnie głaszczą mój policzek. Przechodzą mnie dreszcze. Wierzę mu, on nie mógłby mnie okłamać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz