-W jakim kraju jesteśmy?
-We Francji. Paryż. Moglibyśmy już iść?
Wychodzę posłusznie z samochodu i idę za narzeczonym. Plączą mi się nogi o długą sukienkę do kostek. Jest prześliczna, w miodowym kolorze. Aureliusz kupił mi ją przed przyjazdem do szpitalu. Już dawno nie czułam się tak dziwnie. Czy ktokolwiek kiedyś kupił mi sukienkę? Jaka byłam przedtem? To tak jakbym poznawała obcą mi osobę. Ciężej będzie, gdy spotkam osobę, którą muszę znać. Co wtedy zrobię? Wytłumaczenie się wypadkiem nie załatwi sprawy, ludzie kochają taki zwrot akcji. Ktoś w końcu wykorzysta mój uszczerbek w pamięci, nie wiem kiedy, ale na pewno tak się stanie. Idę za Aurelem jak jakaś służąca, nie odzywając się ani słowem. Nie pasuje mi to, wolałabym, abym to ja go prowadziła.
-Przepraszam, mogę poprosić o autograf?!
Zszokowana mała Francuzka trzyma kartkę i długopis w ręce. Niedowierzanie w jej oczach poprawia mi humor.
-Jak się nazywasz? –Pytam, odbierając od niej kartkę.
-Nie po tej stronie… -Szepcze, wyciągając rękę do kartki w mojej ręce. Rozmyśla się jednak i cofa ją zawstydzona.
Odwracam małą kartkę, która okazuje się być zdjęciem modelki. Stoi dumnie przy pół nagim mężczyznie. Ma na sobie czerwoną sukienkę z wyciętymi miejscami w okolicach brzucha oraz dekoltu. Sukienka jest długa do ziemi, a widać, że na dodatek stoi na obcasach. Ma sztuczne rzęsy, pełny makijaż – czerwoną szminkę oraz złoty cień do powiek. Ma rozchylone wargi, opiera się o mężczyznę, który trzyma ją pewnie w pasie. Jej rude włosy opadają na lewe ramię. Wygląda ślicznie.
-Jak się nazywasz? –Powtarzam się.
-Eveline.
Podpisuję szybko zdjęcie i oddaje je dziewczynce. Wniebowzięta biegnie do swoich rodziców. Uśmiecham się i szukam wzrokiem Aurela. Patrzy na mnie rozbawiony i gestem pokazuje, że nie mamy czasu na wygłupy. Podbiegam do niego na kilkucentymetrowych szpilkach.
-Ja ją rozumiałam. Skąd znam francuski?
Narzeczony nie odzywa się. Może sądzi, że to akurat powinnam wiedzieć? Nie, to musi być coś innego.
-Jakie języki znam? –Zmieniam pytanie.
Proszę, niech odpowie. Niech udowodni, że mnie zna na tyle, abym ja z powrotem poznała siebie. On jednak nie odzywa się, a jedynie odwraca się do mnie i całuje mnie. Tonę w pocałunku, nie potrafię się od niego oderwać. Jeżeli jestem sławna musiałam poznać wiele języków. Francuski to prześliczny język, więc nauczyłam się go pewnie jako pierwszy. Czuję się jak idiotka, to przecież powinno być oczywiste.
wtorek, 17 marca 2015
Roza #10
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz