Mrugam kilkakrotnie. Wciąż jestem wykończona, ale ból głowy nie doskwiera mi aż tak bardzo, jak chwilę temu. Siadam, opierając się na łokciach. W pokoju panuje tak kompletna ciemność, że nie widzę różnicy, gdy mrugam. Czuję, że leżę pod kołdrą jedynie w majtkach, a zimny powiew z otwartych okien łagodnie głaska moje nagie ramiona i szyję. Kładę rękę na karku i rozmasowuję go. Boli. Wzdycham głośno.
-Już nie śpisz?
Nagły rozbłysk światła oślepia mnie, więc zasłaniam oczy ramieniem. Zakrywam dekolt poduszką.
-Jak znalazłam się w łóżku bez sukienki?
-Zemdlałaś i wtedy spanikowałem. Położyłem cię do łóżka, zgasiłem światło i dopiero wtedy rozebrałem. Przyrzekam. –Aureliusz kładzie prawą dłoń na piersi oraz unosi dwa palce lewej.
Odkładam rękę, ale oczy wciąż pieką mnie odrobinę. Rozglądam się po pokoju, w którym panuje porządek, a pod oknem leży śnieg. Mrużę oczy, dziś nie miało padać.
-Która godzina? –Pytam, nie odwracając wzroku od płatków śniegu, które wlatują przez dwa, lekko uchylone okna.
-Za kilka minut druga.
Obracam głowę w jego stronę, zastanawiając się, na co mi się przyda. Chyba mu się to nie podoba, bo cały staje się czerwony i odwraca głowę. Jest nawet przystojny. Prosty, trochę przyduży nos, zadbane, czarne włosy, pełne usta oraz błękitne oczy, które od czasu do czasu zerkają na mnie niepewnie, jakby upewniały się, czy nie odwróciłam już wzroku. Lustruję go od stóp do głowy i z powrotem. Ma zwykłe jeansy oraz jasną koszulę. Mimo ubrania widać, że jest dobrze zbudowany. Jego twarz jest czarująca, a uśmiech wręcz olśniewający. Wynajął mój pokój, co znaczy, że ma kasę przy sobie. Przyglądam się bardziej jego palcom, ale nie zauważam pierścionka. Jest wolny. Przyda mi się jako ładny dodatek. Uśmiecham się jak najlepiej potrafię i wstaję z łóżka, zakrywając się kołdrą. Nie spodziewał się. Cofa się o krok, ale jestem już zbyt blisko, aby zrezygnować.
-Źle zaczęliśmy. Aureliusz, mam rację?
Zdezorientowany chłopak rozgląda się po pokoju. Daję mu trochę czasu, aby mógł poukładać myśli.
-Rozalia. Byłam przemęczona, prawdopodobnie wydałam ci się arogancka? Przykro mi za to.
Chyba złapał haczyk, ponieważ pochyla się nade mną, jednak nie całuje mnie. Jeszcze nie. Zsuwam kołdrę z ramion, wciąż zakrywając resztę ciała.
-Dlaczego wcześniej wyrzuciłaś mnie z pokoju?
Nie jest zadowolony z tego faktu, ale uśmiecham się przepraszająco i zerkam na okno.
-Długa historia, ale ten pokój należy do mnie.
Pora na test numer jeden. Udaję, że mi zimno. Trzęsę się i przygryzam wargę, ponownie spoglądam w stronę okna.
-Zimno ci? –Wygląda na zaskoczonego.
Kiwam głową, uśmiechając się do niego. Nawet nie muszę nic mówić, a już jest pod oknami i je zamyka. Na balkonie za nimi utworzyła się już sporych rozmiarów kupka śniegu. Gdy chłopak jest już przy mnie, podnosi mnie i niesie do łóżka, pochylając się nade mną.
-Dziękuję.
Daję mu buziaka w policzek. Oczekiwał go, nie był zaskoczony. Test pierwszy zaliczony. Czas na drugi, pychę i chciwość.
-Może ja już pójdę, w końcu to ty wynająłeś ten pokój.
-Nie, nie, nie. Zostań, możemy go dzielić.
-Na pewno? –Robię minę niewiniątka. Haczyk połknięty, przyczepił się do zwierzyny.
-Tak. –Uśmiecha się.
Test zaliczony. Czas na ostatnią próbę – nieczystość.
wtorek, 27 stycznia 2015
Roza #4
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz