Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hotel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hotel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 stycznia 2015

Roza #3

Cicha muzyczka w windzie ponownie przyprawia mnie o mdłości. Brązowe ściany windy, na której widnieje ogromne lustro uspokaja mnie. Spoglądam w nie, poprawiając włosy i sukienkę. Czerwień idealnie pasuje do moich zielonych oczu. Materiał jest śliski, ale mimo to delikatnie otula moją talię i piersi. Pod oczami widać ślady po nie przespanych nocach. Mimo tony makijażu nie udało się tego ukryć. Winda zatrzymuje się na czwartym piętrze. Wychodzę z niej i skręcam w lewo, kierując się prosto do pokoju 114. Pukam do drzwi, ale nikt nie otwiera. Dopiero za drugim podejściem drzwi otwierają się do wewnątrz. Młody mężczyzna dostaje w nos pięścią. Jego opalona skóra robi się czerwona w okolicach nosa i policzków.
-Mam nadzieję, że to było zarezerwowane dla drzwi... -Wzdycha, pocierając obolałe miejsce.
-Daję ci dziesięć minut, abyś opuścił ten pokój.
-Jestem Aureliusz. Mi ciebie też miło poznać.
Popycham go i wchodzę do pokoju, aby określić jego stan. Firanki są pozasłaniane, łóżko w kompletnym nieładzie, a na podłodze leżą bokserki.
-Chlew. -Stwierdzam z obrzydzeniem.
Mężczyzna staje przede mną i przygryza wargę, mrużąc troche oczy. Stoi tak chwilę, a następnie zaczyna układać pościel.
-Gdyby nie to, że jesteś śliczna, zadzwoniłbym po ochronę.
Ignoruję go. Odsłaniam zasłony, a pokój zalewa pomarańcz zachodu. W odpowiedzi słyszę ciche westchnięcie.
-Jak się nazywasz?
-Nie zadaję się z kimś, kto mnie nie zna.
-Więc poznajmy się.
Jego śnieżnobiały uśmiech sprawia, że mam ochotę go pocałować. Powstrzymuję się jednak. Serce w moim przypadku nie będzie decydować o moim życiu.
-Nazywam się Rozalia Rain.
-Ta fotomodelka?
Kiwam głową i zerkam na łóżko. Czuję się jakby ktoś młotem mechanicznym rozsadzał moją czaszkę, a nogi tracą czucie. Kawa przestała działać, muszę iść spać.
-Co ty wyprawiasz?!
Chłopak stoi jedynie w miejscu, niedowierzając temu, co widzi. Jego rzeczy lądują kolejno na korytarzu. Gdy wszystko leży już przed drzwiami, wskazuję mu grzecznie drzwi i z ironicznym uśmieszkiem kiwam głową.
-Wynocha.
Aurel nawet nie rusza palcem, jedynie z otwartą buzią patrzy na swoje rzeczy. Czuję się, jakby w mojej głowie setka osób tańczyła cancana, a oczy zaczynają mnie niemiłosiernie piec.
-Nie słyszysz mnie?
Wciąż zero reakcji. Zamykam oczy i wzdycham ciężko. Nie wytrzymam już długo. Gdy otwieram oczy leżę w łóżku, a za oknem panuje noc.